| |
Pszczela Wola INFO - co nowego w Pszczelej Woli. Zapraszamy absolwentów i sympatyków.
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
hornet Opiekun Forum

Dołączył: 07 Sty 2007 Posty: 453 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sty 19, 2007 5:43 pm Temat postu: Sabat Tadeusz |
|
|
Z miłości do pszczół...
Ilu jest w Polsce pszczelarzy? Gdy zapytać o to przedstawicieli licznych zawodowych organizacji, zwykle słyszy się o milionach. Ale nie osób, zajmujących się tą profesją, tylko pszczelich rodzin. Tak to liczą, bo dla nich pszczoły wydają się ważniejsze od ludzi
– W tej dziedzinie jesteśmy ewenementem na skalę światową – uważa Tadeusz Sabat, prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego. – Nie chodzi tu nawet o liczbę pasiek czy ich wielkość. Wyjątkowa jest pszczelarska pasja, tradycja. Dość powiedzieć, że tylko u nas istnieje technikum pszczelarskie, w Pszczelej Woli. To jedyna taka szkoła w świecie.
Tadeusz Sabat jest także jej absolwentem. O sobie mówi, że urodził się w pasiece. Pszczołami i produkcją miodu zajmował się jego dziadek i ojciec. W naturalny sposób przyszła i na niego kolej. Także żony nie mógł sobie wybrać innej, niż córkę pszczelarza.
– Gdybym nie polubił pszczół, mógłbym najwyżej zostać tylko księdzem – wyznaje.
Dziś w okolicach Andrychowa ma pasiekę na 250 uli, z której utrzymuje się cała rodzina. Wbrew powszechnym narzekaniom na trudności w interesach, polscy bartnicy jakoś sobie radzą. Niektórzy nawet nieźle. Naturalny miód, o licznych leczniczych właściwościach, zawsze będzie miał zwolenników.
Współczesne pszczelarstwo zmieniło się ze stacjonarnego w wędrowne. Właściciele pasiek pakują ule w samochody i wożą po okolicach na pola gryki, wrzosowiska. Dzięki temu mogą produkować taki miód, jaki zechcą, a nie według pszczelego widzimisię. Właśnie wrzosowiska, których u nas nie brakuje, cieszą się szczególnym powodzeniem. Nawet, gdyby pszczoły za tym nie przepadały, nie mają specjalnego wyboru. Dolnośląskim hitem ostatnich lat jest miód wrzosowy. Trwa właśnie procedura zarejestrowania go jako produktu regionalnego w Unii Europejskiej. Pszczelarze z naszego regionu są z tego dumni. Uważają, że nie mają sobie równych w całej Europie, bo żadne europejskie wrzosowisko nie pobije naszego, rodzimego.
Ryzyko na zdrowie
Mistrz pszczelarski Alojzy Wacławek, prezes zarządu Związku Ziemi Legnickiej i związkowy koordynator na Dolny Śląsk, jest przekonany, że pszczoły uratowały mu zdrowie, jeśli nie życie.
– Interesowałem się nimi od dzieciństwa – opowiada. – Ale tak naprawdę zająłem się pasieką kilkanaście lat temu. Byłem po ciężkim zawale serca, musiałem na siebie uważać. Lekarze nie mogą się nadziwić, w jak dobrym stanie jest dzisiaj moje serce. Wszystko dlatego, że wdycham lecznicze opary miodu, mleczka i pyłku pszczelego. To znakomite inhalacje.
Na schorzenia reumatyczne podobno znakomity jest także pszczeli jad. Nie wiadomo, czy to legendy, czy prawda, ale bartnicy chwalą się, że są wolni od tych dolegliwości. Choć użądlenia raczej należą do nieprzyjemnych stron tego zawodu.
– Mój rekord to 117 użądleń jednego dnia, tyle wyjęto mi żądeł – opowiada Mirosław Majcherek z Wrocławia, który w ubiegłym tygodniu obdchodził 45-lecie pszczelarskiej pracy. – Było to 17 lat temu, jeszcze wówczas nie było tak dobrych ochronnych ubrań, jak dziś. Mieliśmy na sobie tylko fartuchy i siatki na głowę. Razem z dwoma innymi pszczelarzami wywieźliśmy ule na pole gryki. Popełniliśmy błąd, bo obchodziliśmy ule w niewłaściwym momencie – słońce ostro świeciło, nektarniki kwiatów wyschły i pszczoły nie mogły pracować. Były rozdrażnione, a w takim stanie atakują obce roje. Koledzy uciekli, zostałem na polu sam z 80 ulami rozwścieczonych owadów. Nie miałem szans.
Majcherek jednak przeżył tę przygodę bez większego szwanku. Ale różnie z tym bywa.
– Oczywiście, osoby uczulone na jad nie mają czego szukać w tym zawodzie – mówi Piotr Czajkowski z Milicza, jedyny na Dolny Śląsk i Opolszczyznę pszczeli weterynarz. – Bywają przypadki, że po kilku użądleniach ktoś, kto miał uczulenie, się odczula. Znam jednak i takie, gdy alergia pojawia się dopiero po 40 latach pracy. To prawdziwa tragedia.
Gdy pszczoła chora
Specjalista chorób pszczół ma co robić. Każda zarejestrowana pasieka musi być pod weterynaryjną kontrolą. Oburza się, gdy pytam, na co może umrzeć pszczoła?
– Pszczoła nie umiera, ale dokonuje dzieła – prostuje Czajkowski. – Choruje za to dosyć często.
Ule bywają dziesiątkowane najróżniejszymi chorobami, głównie natury pasożytniczej. To z ich powodu prawie już nie istnieją dzikie roje, bez medycznej opieki wyginęły. Gdy pojawi się zaraza, roje trzeba likwidować. To zawsze jest przykre, ale nie ma na to rady. W przenoszeniu się chorób z jednego ula do drugiego niechlubną rolę odgrywają – coś dla feministek! – trutnie. To one w okresie rozrodczym mają prawo wstępu wszędzie, gdzie tylko im się spodoba. I zarażają. Czajkowski jest też zdania, że nie służą pszczołom dalekie wędrówki. Jeśli muszą przebyć duże odległości, to je osłabia.
Pszczela weterynaria jest dość specyficznym zajęciem. Lekarz musi także być pszczelarzem (Czajkowski ma 90 rodzin), musi doskonale znać zwyczaje tych owadów, wiedzieć, jak do nich podejść. Leki podaje się w formie rozpylaczy, albo w płynie. Terapia, rzecz jasna, jest grupowa. Trudno byłoby każdej z pszczół osobno aplikować lek.
Właśnie jedna z chorób m.in. wpłynęła na to, że Mirosław Majcherek zdecydował się zostać pszczelarzem.
– Miałem kilkanaście lat, gdy udało mi się wykryć w jednym z uli tzw. zgnilca – opowiada. – Po prostu wyczułem jakiś dziwny zapach, przypominający klej stolarski. Zmusiłem starszych kolegów, żeby zabrali plaster do badań. Okazało się, że miałem rację.
Majcherek dostał wówczas nagrodę z wrocławskiej Akademii Rolniczej. Książkę "Życie pszczół", którą ma do dzisiaj.
Idea piękna, choć z wyjątkami
Żeby do tego miodu dotrzucić łyżkę dziegciu, trzeba uczciwie przyznać: zdarzają się bartnicy z etyką na bakier.
– W czasach średniowiecznych środowisko dbało o uczciwość – mówi Czajkowski. – Są przekazy, że bartników, którzy podkradali innym roje, karano wyjątkowo okrutnie. Jedną z metod było przywiązywanie nieszczęśnika do drzewa za pomocą jego własnych jelit.
Współcześnie w takich przypadkach wystarczy policja. Co jakiś czas słyszy się o złodziejach pszczół, karanych za kradzieże. Zdarzają się także fałszerze miodu. Cóż to za problem podkarmić pszczoły syropem cukrowym? Jak jednak zapewniają pszczelarze zrzeszeni w związkach, w ich środowisku to się nie ma prawa zdarzyć. Nie mogą sobie przecież pozwolić na utratę renomy.
Kiedy w miniony weekend pszczelarze z całej Polski przyjechali na swoje święto do Oleśnicy, w miasteczku zabrakło miejsc noclegowych. Trzeba było kwaterować ich we Wrocławiu. Na trzydniowe uroczystości zjechało się ze swoimi produktami ponad 6 tysięcy osób. W tę sobotę w Przemkowie świętować będą bartnicy z Dolnego Śląska. Już po raz piąty rozstrzygną konkurs na wzorową pasiekę.
– Nie tylko się bawimy – dodaje Alojzy Wacławek. – Uważam, że ten konkurs skutecznie promuje piękną ideę pszczelarstwa. Odkąd go organizujemy, zdecydowanie przybywa pasiek w naszym regionie. Naprawdę cieszy to nasze serca.
To jednak nie tylko sprawa zawodowej satysfakcji, ale także ekologii. Działalność pszczół wpływa na populację ptaków, ssaków i innych zwierząt. Szacuje się, że dla zachowania pełnej równowagi w przyrodzie potrzeba 4 rodzin na metr kwadratowy. U nas jest ich 3,7. A to oznacza, że jest jeszcze miejsce na nowe pasieki.
Alicja Giedroyć - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
bez komentarza _________________ galeria PszczeliPark portal PszczeliPark |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
 |
oro54
Dołączył: 15 Sty 2007 Posty: 17 Skąd: Ostrów Wielkopolski
|
Wysłany: Pią Sty 19, 2007 8:39 pm Temat postu: Re: Sabat Tadeusz |
|
|
Witam!
[quote="hornet"]Z miłości do pszczół...
Szacuje się, że dla zachowania pełnej równowagi w przyrodzie potrzeba 4 rodzin na metr kwadratowy. U nas jest ich 3,7. A to oznacza, że jest jeszcze miejsce na nowe pasieki.
Alicja Giedroyć - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
[/size]
A gdzie tu miejsce dla nas, biednych pszczelarzy; coś tu nie gra!?
Z poważaniem oro54  _________________ oro54 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
hornet Opiekun Forum

Dołączył: 07 Sty 2007 Posty: 453 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią Sty 19, 2007 9:05 pm Temat postu: Re: Sabat Tadeusz |
|
|
henrmiko
Chyba ktoś pomylił jednostki miary, zamiast kilometra kwadratowego podał metr kwadratowy. Prośba do osoby piszącej o sprawdzenie tych wpisanych danych z materiałem źródłowym i podanie właściwych.[/quote]
To jest oryginalna treść artykułu. Zostawiłem celowo bez komentarza. _________________ galeria PszczeliPark portal PszczeliPark |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Admar Pszczelarz
Dołączył: 02 Maj 2007 Posty: 57 Skąd: lubelszczyzna
|
Wysłany: Pon Maj 07, 2007 12:52 pm Temat postu: |
|
|
Panowie co za drobiazgowość. metr, kilometr, czy to ma jakieś znaczenie, byle się fajnie czytało .
   |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|