hornet Opiekun Forum

Dołączył: 07 Sty 2007 Posty: 397
|
Wysłany: Sro Paź 21, 2009 9:01 pm Temat postu: Haliko o pszczołach |
|
|
Przeczytałam wszystkie komentarze na temat pszczół i ich uciążliwości w Gazecie Lubuskiej.Jestem zszokowana jak mało ludzie wiedza na temat pszczół,os i alergii gdy użądlą.Pszczółki to bardzo pożyteczne stworzonka,są potrzebne i każdy o tym wie.Wyobrazmy sobie ,co by było gdyby wyginęły?Coraz wiecej ludzi zajmuje się pszczelarstwem bez żadnego przeszkolenia.A szkoda,bo wtedy napewno nie stawiali by uli kilka metrów od innych budynków mieszkalnych.Ktoś,kto nie spotkał się z alergią na te owady nie zdaje sobie sprawy z tego,co to jest?Kiedy czytałam te głupie komentarze,nawet w artykule o konflikcie z Górzycy,to az sie we mnie wszystko trzęsło!Kazdy pisze bzdury dopóki ten problem nie dotyczy jego lub kogos z rodziny.JESTEM ALERGICZKĄ!i choc więcej na osy niż na pszczoły ale jednak.Nigdy wcześniej nie byłam uczulona.W dziecinstwie nawet po ukąszeniu szerszenia nic mi nie było,a osy żądliły mnie wiele razy.Kiedy pewnego dnia użądliła mnie osa w ostaniej chwili dowieziono mnie do szpitala.Od tamtej pory panicznie reagowałam na te owady i w końcu powiedziałam sobie,ze muszę nauczyc sie z nimi życ.Kiedy w koncu uswiadomiono mi ze muszę się odczulic wylądowałam w Klinice ALerologii we Wrocławiu.Kiedy powiedziałam pani prof.,ze "nauczyłam się życ z owadami"powiedziała,że tego nie mozna się nauczyc.Kiedy kilka dni leżałam na badaniach poznałam wielu ludzi z podobnym problemem.Pewna młoda kobieta z pod Sulechowa wyszła do ogrodu gdzie za płotem sąsiad postanowił zainstalowac sobie pszczoły.Miała gęste blond włosy,leciała pszczółka,zahaczyła o jej włosy,zaplątała się i zaraz zleciały sie inne na pomoc.Ukąszen było wiele.Gdyby nie helikopter nie uratowano by jej życia.Przyjechała na odczulanie do Wrocławia.Polega to na tym,ze wstrzykują kilkakrotnie różne dawki jadu i obserwuje reakcję.Niestety,musieli przerwac gdyz nastąpił silny wstrząs anafilaktyczny.Drugi przypadek,pan pszczelarz,który pszczoły hodował dwadzieścia ponad lat.Wiele razy go żądliły i nic!Pewnego dnia po użądleniu ledwo zdażyli go przywiezc do szpitala.Zaczęto go odczulac i też były problemy wielokrotnie.Do Wrocławia na szczpienie jezdzi się co miesiąc przez 5 lat.Bardzo to kosztowne.Kiedy przyjechałam na kolejne badania dowiedziałam się,ze ten pan pszczelarz nie żyje!Byłam w szoku.Nie zdążyli go dowiezc do szpitala pomimo iz miał przy sobie strzykawkę,to juz go nie ma!
Napisałam to,aby uświadomic panom pszczelarzom,że również nie mogą byc bezpieczni gdyż uczulic się może każdy i nawet nie wie,że jest juz uczulony!
Czy nadal uważacie,że pszczoły blisko od budynków mieszkalnych w przydomowych ogródkach powinny byc?że ludzie którzy są uczuleni to maja fobie i czepiają się bez powodu?jezeli TAK,to jestescie w błedzie,bo w każdej chwili dowiesz się,że ty,ty i ty tez masz ten problem,a wtedy może zrozumiesz jak się z tym zyje!Bo co z tego,ze cały czas mam przy sobie strzykawkę?moge nie zdążyc lub stracic przytomnośc i nie zrobię sobie zastrzyku!
Przecież pszczoły można trzymac gdzies w polu,wśród kwiatów i drzew,a nie narażac życia innych!Znam ludzi którzy tak robią.
Nie wiem jak bym żyła na miejscu tego pana z Górzycy gdyby ta pani zmarła po ukąszeniu od jego pszczół,do końca życia miałby ją na sumieniu!!!![img][/img] _________________ galeria PszczeliPark portal PszczeliPark |
|